C64

Commodore 64 z kartą flash i grasz w co chcesz!

Nastały świetne czasy dla retro-grania. Impreza goni imprezę, materiałów w sieci jest pod dostatkiem, pojawiają się wyspecjalizowani sprzedawcy a nawet całe sklepy. Poza tym człowiek wychowany na 8-bitowych komputerach ma dzisiaj 40 lub więcej lat; jest najczęściej ustawiony życiowo, dzieci odchowane, jakiś pieniądz w portfelu. Patrzy taki na swoje pociechy, przypominają mu się dawne czasy i wkrada się nostalgia. Czasem wkrada się na tyle skutecznie, że delikwent zostawia drobną część wypłaty na Allegro. Sprzęt jest tani i dostępny, z domu wychodzić nie trzeba. Kilka klików i na drugi dzień kurier podsuwa pod nos potwierdzenie odbioru. Prościej się nie da, no chyba że komuś wystarczą emulatory.

Do emulacji mam mocno ambiwalentny stosunek. Wrażenia z grania na PC różnią się o tych na oryginalnym sprzęcie, często w zauważalny sposób. Nie chodzi nawet o wierność grafiki czy dźwięku. Z tym już dawno się uporano. Bardziej istotne jest sterowanie i drobne niuanse, które decydują o końcowym efekcie. Osobiście jeśli mogę, zawsze wybieram fizyczną maszynę i dedykowany monitor. Z drugiej strony, poważniejszy research i przekopywanie się przez tysiące tytułów jest niewykonalne bez dobrego emulatora. Dostęp do romów, szybkość ładowania i chociażby save’y w dowolnym momencie naprawdę mają wiele sensu.

W ostatniej dekadzie, wraz z upowszechnieniem pamięci Flash, pojawiły się możliwości połączenia najlepszych cech hardcore’owego retro-grania i emulacji. Z tego co się zdążyłem zorientować, zarówno ZX Spectrum, jak i pozostałe popularne maszyny 8 i 16 bit mają dedykowane rozwiązania pamięci masowych opartych na kartach MMC albo SD. Nie wiem jak się ma sprawa z Amstradem, ale spodziewam się, że gdzieś w Anglii lub Francji ktoś składa elektronikę do tych interfejsów, tak jak u nas składa się sprzęt do Atari czy C64. Jest to zbyt tanie i zbyt wygodne, żeby tego nie robić.

SD5
Karta SD 2GB Sandisk, działa doskonale na Amidze, C64 i Atari XL

Dzisiejszy wpis dedykuję osobom, które chcą łatwo i niedrogo grać na oryginalnym Commodore 64 z dostępem do pełnej biblioteki softu, ale jeszcze nie wiedzą jak się za to zabrać. Testowałem ostatnio dwa rozwiązania, oba znakomite i godne polecenia. Z racji tego, że nie mam wykształcenia technicznego ani ochoty na zagłębianie się w elektroniczne detale postawiłem na wygodę i intuicyjność. No i rozsądne finanse, rzecz jasna.

Gwoli wyjaśnienia: opisuję rozwiązania dla Commodore 64 z konkretnego powodu. Jeśli ktoś nigdy nie miał ośmiobitowca, ale pasjonuje się starymi grami i chce zobaczyć te wszystkie cacka na żywo, C64 jest najlepszym wyborem. Żadna inna maszyna nie ma tak doskonałego portfolio tytułów, poczynając od produkcji z roku ’82 a kończąc na późnych latach 90, że nie wspomnę o kilkudziesięciu fanowskich produkcjach pojawiających się w sieci każdego roku. A jeśli zrządzeniem losu jesteś starym Atarowcem i z produktem Commodore nic Cię do tej pory nie łączyło, możesz za przysłowiowe kilka złotych nadrobić zaległości i zobaczyć co w młodości straciłeś.

C64
Commodore 64

Pierwsze rozwiązanie to zewnętrzny interfejs SD2IEC. Urządzenie symuluje stację dysków. Jest małe, uniwersalne, instalacja nie sprawia najmniejszych kłopotów. Prawdę mówiąc obsługa oryginalnej stacji jest zdecydowanie bardziej skomplikowana. Kupując SD2IEC otrzymujemy gotowy perypherial do wpięcia w port szeregowy z tyłu komputera (za pomocą załączonego kabla). Drugi kabel wpinamy w port joysticka. Ot i cała procedura.

Po zainstalowaniu interfejsu pozostaje przygotować kartę z grami. Kartę SD, najlepiej 2 GB kupimy w markecie elektronicznym. Niestety, urządzenie nie chciało mi współpracować z modelami kart HD więc należy się wystrzegać tego standardu. Jest to o tyle istotne, że większość nowych kart SD jest właśnie HD, ale po pierwsze widać to na logo karty, a po drugie zawsze można spytać sprzedawcę.

Kartę wkładamy do PC lub laptopa z odpowiednim slotem, formatujemy w FAT 16, kopiujemy romy gier (najlepiej pogrupowane w katalogach po maksymalnie 100 pozycji) i tak przygotowany nośnik wkładamy do SD2IEC.

Istotna uwaga: obrazy gier (romy) można ściągnąć z sieci, nawet w gotowych paczkach przygotowanych pod kartę SD. To ostatnie rozwiązanie jest o tyle wygodne, że będziemy mieli już pokatalogowane wszystkie programy i w zestawie znajdzie się jakiś file browser. Jeśli natomiast przygotowujemy kartę sami – również nic trudnego. Wystarczy odszukać na sieci jakiś program do zarządzania plikami na C64 i wrzucić go do głównego katalogu.

SD7
Interfejs SD2IEC

Co robimy dalej? Włączamy komputer i uruchamiamy file browser (w instrukcji do SD2IEC powinno być napisane jak to zrobić). Potem za pomocą strzałek przeglądamy katalogi, znajdujemy interesujący nas program i naciskamy RETURN. Obsługa commodorowych file browserów przypomina Opusa albo Norton/ Windows Commandera i jest banalna.

Urządzenie ma kilka przycisków, z których najczęściej wykorzystuje się RESET (bardzo wygodne). Dwa dodatkowe przyciski służą do zmiany dyskietek. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z symulatorem stacji dysków i w przypadku gier wielodyskowych trzeba jakoś te dyski zmieniać. Takie gry należy najpierw odpowiednio przygotować umieszczając wszystkie obrazy dyskietek w oddzielnym katalogu i dołączając odpowiednio spreparowany plik tekstowy. Nic trudnego, jeśli idzie się zgodnie z instrukcją.

Prawdę mówiąc cała obsługa SD2IEC jest prostsza niż wydawać by się mogło z mojego opisu. Nawet bez instrukcji i posługując się zdrowym rozsądkiem oraz metodą prób i błędów po 15 minutach będziemy mieli wszystko skompletowane i działające. Dodam jeszcze, że warto wybrać model urządzenia z przelotką na porcie joysticka. Gry na C64 są bardzo himeryczne w wykorzystaniu tych portów i blokowanie jednego na stałe jest niewskazane.

Zaletą SD2IEC jest koszt (poniżej zamieściłem orientacyjne ceny) oraz wygoda. Jeśli czegoś mi brakuje to jest to wyższa prędkość działania – system chodzi równie szybko (lub wolno) jak stacja dysków. Można go przyspieszyć, i to dramatycznie, ale wymagana jest instalacja chipu z Jiffy Dosem.

Mój C64 ma właśnie takie rozwiązanie: SD2IEC zamontowany dla wygody w obudowie komputera oraz wlutowany chip z Jiffy Dosem, który zmienia szybkość transferu danych maszyny i zbliża je do osiągów dobrego dysku twardego. Komfort niesamowity, ale też inwestycja poważniejsza i wymagania względem umiejętności lutowniczych spore. Dla zainteresowanych zamieszczam poniższy film, który krok po kroku pokazuje jak coś takiego zbudować w domu.

Drugie rozwiązanie, jeszcze prostsze w zastosowaniu, to kartridż SD-BOX. Urządzenie produkowane jest w Polsce i czasami dostępne na Allegro, najlepiej jednak skontaktować się bezpośrednio z producentem. Cart jest droższy od gołego SD2IEC, ale działa bardzo podobnie i ma wiele dodatkowych funkcji usprawniających obsługę.

SD-BOX jest najlepszym rozwiązaniem, jeśli zupełnie nie chce nam się wchodzić w szczegóły techniczne i chcemy po prostu sobie pograć. Wtykamy urządzenie do portu kartridży, podłączamy kabel do portu szeregowego, włączamy komputer i pojawia się zgrabnie wykonany browser plików. Kartę SD należy przygotować tak samo jak w przypadku SD2IEC, z tym że nie musimy pamiętać o file browserach i ich uruchamianiu. Niby drobiazg a bardzo ułatwia życie.

SD2Szybkość działania SD-BOXa jest podobna do szybkości gołego SD2IEC (w sumie ta sama technologia). Nie wiem tylko czy kartridż wspólpracuje z Jiffy Dosem. Należałoby pewnie spytać twórcę. Kilka funkcji jest jednak absolutnie nie do pobicia. Przykładowo możemy kopiować pliki z karty SD na dyskietki lub kasety magnetofonowe. Sprawdziłem to tworząc kasetę z ulubionymi grami (zapisanymi w Turbo). Wszystko działa jak należy i odczytuje się nie tylko pod SD-BOXem ale również przy starych Black Boxach i zwykłych loaderach Turbo.

Na kartridżu znaduje się też program do ustawiania głowicy i kilka innych przydatnych drobiazgów plus bonus w postaci 10 pre-instalowanych gier. Wybór tych ostatnich nieco mnie zdziwił (hity bardziej atarowskie niż commodorowe) ale faktycznie co gra to przebój. Miły dodatek.

Oba rozwiązania mają własne, unikalne funkcje, dlatego korzystam z nich zamiennie. SD2IEC + Jiffy Dos z racji szybkości dają ogromny komfort pracy. SD-BOX z kolei pozwala na swobodne przenoszenie danych z sieci na chociażby taśmę magnetofonową. Pojawia się co prawda pytanie, komu w 21 wieku chciało by się coś takiego robić, ale opcja jest tak fantastycznie retro, że dla samych wrażeń trzeba spróbować. Do tego kartridż jest praktycznie bezobsługowy. Wkładasz i grasz!

SD3Kiedy mamy już rozwiązaną kwestię pamięci masowej, pozostaje zakup komputera. Używany C64 dostaniemy na Allegro. Maszyn jest pełno. Na początku lat 90 mieliśmy w Polsce zalew tego sprzętu, dlatego pozyskanie maszyny w oryginalnym pudełku z instrukcją nie jest takim drenażem kieszeni jak w przypadku innych, mniej popularnych mikrokomputerów.

Dedykowany monitor nie jest zakupem obowiązkowym pod warunkiem że w domu znajduje się telewizor CRT. Sprawa wbrew pozorom nie jest taka oczywista. Jakiś rok temu pytałem wśród znajomych czy ktoś ma do sprzedania telewizor 14’’ z wyjściem antenowym i SCARTEM. Wszyscy stukali się w głowę, że taki stary, a żarty sobie robi. Telewizor CRT? 14”? W czasach gdy każdy ma przynajmniej 40’’ plaskacza na ścianie i HDMI? Jak mi powiedział jeden ze znajomych, zresztą wielki fan Amigi: „Jest coś nienormalnego w sytuacji, gdy twój telewizor ma więcej lat niż cali”. Uśmialiśmy się serdecznie, ale dotarło do mnie, że o ile sam komputer przestał być problemem, o tyle peryferia mogą być realną zaporą. Dlatego dobra rada – zanim kupisz komputer, sprawdź czy masz do czego go podłączyć.

Na koniec kwestia kosztów. Ceny Allegro plasują się mniej więcej tak:

  • SD2IEC: 50-80 PLN
  • Karta flash 2gb (nie HD!): 30 PLN
  • SD-BOX: 200 PLN
  • C64: 50 PLN (warto sprawdzić czy jest kabel antenowy w komplecie)
  • Joystick: 30-80 PLN
  • Monitor Commodore 1802: 50-100PLN
  • Telewizor: 20 PLN (albo uwolnij kogoś od piwnicznego złomu)

Przy minimalnym koszcie 130 PLN (komputer, SD2IEC, karta flash) mamy sprzęt jak marzenie z dostępem do kilku tysięcy znakomitych gier i programów. Puryści retro-grania i tak powiedzą, że jedynym słusznym doświadczeniem jest wczytywanie gier z kaset lub dyskietek – koniecznie oryginałów i koniecznie z całym rytuałem wpatrywania się w migotające paski. Osobiście też stoję po tej stronie barykady, ale jest co najmniej jeden powód aby w przypadku C64 sięgnąć po wersje pirackie. Powód ten nazywa się DEMA.

SD8
Klasyczne Intro Fairlight, C-64

Połowa doświadczenia z oryginalną maszyną w latach 80 związana była z crackami, demami, trainerami, dziesiątkami genialnych utworów muzycznych, wymianą pozdrowień między grupami i całym tym radosnym bałaganem. Uczestniczyliśmy wtedy, nawet jako zwykli gracze, w unikalnej i pasjonującej kulturze. Opisywane przeze mnie rozwiązania pozwalają na jej rekonstrukcję. Szczerze polecam, bo emocje niesamowite i zdecydowanie warte tych kilku złotych i odrobiny wysiłku.

Na koniec serdecznie zapraszam do odwiedzenia strony myheadisretro na Facebooku i kliknięcia Like. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów i różnych retro ciekawostek, które udostępniam.

Reklamy

8 uwag do wpisu “Commodore 64 z kartą flash i grasz w co chcesz!

  1. Z braku czasu dawno mnie tu nie było. Wracam i komentuję. 🙂

    Dobrze, że zrobiłeś taką syntezę, bo choć można to wszystko znaleźć w sieci, to rzadko w takim jednym naprowadzającym wpisie. Przyszli retrogracze będą ci za to wdzięczni.

    Ja korzystam z SD2IEC + Final 3 (dla skrótów klawiszowych do LOAD/RUN – jeszcze bardziej przyśpiesza uruchamianie). Też sobie chwalę, świetna sprawa.

    Warto dodać, że C-64 spokojnie można też podłączyć pod nowoczesne telewizory. Dość łatwo znaleźć na Allegro odpowiedni kabelek via SCART. Natomiast bardziej efektowne jest użycie S-Video. Jeżeli tylko mamy takie wejście w swoim nowoczesnym telewizorze to otrzymamy naprawdę świetną jakość. Bardzo polecam to ostatnie rozwiązanie.

    Co do Amstrada, niestety tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana. Są dwa rozwiązania. Pierwsze to SymbiFace II, w uproszczeniu odpowiednik właśnie SD2IEC/Divide/SD2SIO. Niby najwygodniejszy, ale jednak nie. Większość romów w sieci nie jest robiona pod niego i trzeba by je przerabiać. Masakra. Do tego trudno go zamówić.

    Najbardziej popularne jest tzw. HxC, który łyka większość romów z sieci. Tak naprawdę jest to dość uniwersalny emulator floppa i nie musi być wykorzystany z Amstradem, ale można go też użyć z Atari/Amigą/Atari ST/PC/Spectrum itp. Niestety nie jest trywialne, aby go podłączyć pod Amstrada. Trzeba otworzyć komputer, użyć odpowiedniej przejściówki bo są inne złącza, odpowiednio podłączyć zasilanie. W przypadku Amstrada 464 dochodzi jeszcze sprawa z brakiem kontrolera stacji dyskietek. Tyle się naczytałem/nasłuchałem w temacie. Martwi mnie to strasznie, bo chciałbym takie plug & play rozwiązanie jak w pozostałych mikrokomputerach.

  2. Widzę, że mocno się orientujesz w temacie. Dzięki za podpowiedzi co do Amstrada. Niestety w moim przypadku są dwa typy rozwiązań: plug&play z których korzystam i cała reszta, która jest poza zasięgiem. Pozostaje cierpliwie czekać, aż ktoś zmontuje jakiegoś kompaktowego carta i zaszyje całą potrzebną elektronikę w środku.

    Używasz jakiegoś rozwiązania flash do ZX Spectrum? Jeśli tak, to co to jest?

  3. Do ZX Spectrum korzystam z najbardziej popularnego, czyli Divide. Można zamówić u Lotharka (http://www.lotharek.pl/). Podłączasz przez złącze krawędziowe z tyłu i już. Do uruchamiania poszczególnych gier korzystasz z menu a la Total Commander. Bardzo wygodne, błyskawiczne uruchamianie programów (czysty plug & play).

    Przy okazji dodam, że np. ZX Spectrum +2 można podłączyć przez RGB (i ze stereo!) do nowoczesnego telewizora. Wymaga to już odpowiedniej przeróbki i wiedzy, najlepiej skorzystać z fachowca, który sprzeda nam ZX Spectrum z takim modułem (i kablem). Kogoś takiego już kiedyś reklamowałem, holender Ben Versteeg. Obraz jest wtedy naprawdę wysokiej jakości, znacznie lepszy od tego via composite (nie mówiąc o antenowym koszmarze 🙂 ).

  4. Z Benem trochę korespondowałem. Z tego co wiem, on również robi własne peryferia flashowe dla specciego. A z Divide muszę się zapoznać, brakuje mi czegoś takiego właśnie.

  5. Witam wszystkich reto 40- latków ale i nie tylko, młodsi mogą poczytać.
    Mam takie rozwiązanie w przypadku Amstrada CPC 6128 od gościa ze strony
    http://www.lotharek.pl
    Jest to interfejes HxC w moim przypadku zamontowany w miejscu stacji dysków ten sam o którym kolega pancho2006 wspomina i pisze o tym otwarcie.
    Jak to działa zapraszam na mój filmik jak udało mi się uruchomić system Symbos pod CPC.

    Mam tam więcej filmików pokazujących działanie tego interfejsu.
    W swoich retro zbiorach nie chwaląc się mam C64 II i C128D, z którymi używam Artmega 1284 jest to SD2IEC działający tak samo jak SD-BOX tyle, ze zewnętrzny i zasilanie bierze z portu joya z przelotką więc można podłączyć dwa joy-e. Do tego używam turbo w postaci kartdriża FINAL III bo bez tego sd2iec działa wolno.
    Zapraszam na mój kanał.
    https://www.youtube.com/channel/UCGyiSWecDjhgUWn9O0o8shw

  6. Ja używam do C64 SD2IEC i Finala III ale nie ukrywam, że niezastąpiona jest poczciwa 1541 😉 Niestety gry wielodyskowe nie banglają z SD2IEC i wtedy trzeba zgrywać romy na dyski. Poza tym ta stacja ma w sobie pewien czar 🙂 Cały czas używam też poczciwego kaseciaka. Większość oryginałów mam na kasetach. Taśmy lepiej znoszą próbę czasu od dysków. Zastanawiam się teraz nad flash catem. Na 1MB pamięci mozna zrobić kompilację najlepszych gierek. Szubko działa i nie trzeba się rypać z kablami.

  7. Witam wszystkich. I ja postanowiłem sobie niedawno odświeżyć znajomość C64. Do 40-tki jeszcze mi parę latek brakuje, jednak i ja wychowywałem się przy tym 8-bitowcu :-). Rety, to dopiero były czasy, połowa dzieciaków w klasie miała tego kompa, a na każdej przerwie toczyły się nieustanne dyskusje o kolejnych poziomach np. w Giana Sisters :-). Kopiowaliśmy wtedy gry na dwukasetowym jamniku :-). Jeździło się też na giełdę do Katowic, by kupić pięknie zrobione gry, wyciskające maksimum możliwości z tych 64 KB RAM (serie Creatures, Turrican, Dizzy…). W osiedlowym sklepie można też było dostać gry spod lady :-). Wtedy producenci robili gry pod dany komputer, a nie jak to dziś – coraz to szybsze komputery pod nowe gry…
    Co ciekawe, po ponad 30 latach stary C64, magnetofon oraz stacja działały jakby dopiero co wyszły z fabryki, pomimo pożółkniętego plastiku. Który współczesny komputer czy inny sprzęt przetrwa kolejne 30 lat? Na tę żółtaczkę klawiszy i obudowy też jest sposób – 30% perhydrol w żelu, który można nabyć w sklepie z materiałami fryzjerskimi (polecam poszukać u wujka Google artykułów o retrobright’ingu :-).
    OK, po latach zakupiłem SD2IEC, kabel XU1541 oraz carta EasyFlash, rozebrałem też cały sprzęt i wybieliłem obudowy i klawisze, pościągałem parę obrazów gier o których w dzieciństwie można było pomarzyć i pozgrywałem to na dyskietki. Rewelacja. Jeśli ktoś nadal się waha czy kupić EasyFlash – ja gorąco polecam tego carta. W sieci można znaleźć wiele gier przerobionych przez miłośników c64 do formatu crt (np. Creatures, Mayhem in Monsterland). Potem wystarczy tylko wpiąć carta do C64, na SD2IEC odpalić EasyProg i wybrać ulubiony obraz z grą. Zapis wsadu trwa kilkanaście minut, a potem można się cieszyć ulubioną grą bez żonglowania dyskietkami. Z kolei przy użyciu kabla XU1541 można podpiąć stację 1541 bezpośrednio pod USB w pececie, a potem zgrywać obrazy d64 na dyskietki. Jest jeszcze inne rozwiązanie dla osób posiadających jedynie magnetofon – w sieci można tanio kupić kasetę-adapter, bez taśmy, za to z wyjściem jack. Wkładamy taką kasetę do magnetofonu, kabelek jack podłączamy do wyjścia na karcie dźwiękowej peceta, odpalamy WAV2TAP, wybieramy dowolny programik o rozszerzeniu t64, a na C64 wrzucamy komendę LOAD. Sposób czasochłonny, jednak bardzo tani (taki adapter kosztuje ok.10-20 zł), a można zgrywać w obie strony programy z i na kasetę. Bardzo obszerną bibliotekę programów do pobrania można znaleźć na CSDB. Z kolei na stronach Lemon64 można poczytać o ulubionych grach, zobaczyć ich oryginalne okładki i posłuchać muzyki w formacie SID.
    Wcześniej Okult pisał, że na SD2IEC nie działają gry wielodyskowe. Otóż – działają. Można się ręcznie bawić w pisanie plików tekstowych i podmienianie obrazów d64 itp, jednak najwygodniejszym rozwiązaniem jest poszukanie ulubionych gier w formacie M2I. Odpalamy taką kilkudyskową gierkę z rozszerzeniem m2i i gramy, niczym się nie przejmując. SD2IEC doskonale sobie z takim plikiem powinien poradzić.
    Odnośnie Atari – taaa, kiedyś to była tzw. druga strona barykady :-). Atarowcy niezbyt darzyli sympatią graczy C= i na odwrót :-). A tu proszę – moja żona okazała się być właśnie Atarowcem 🙂 i również zachowała swój egzemplarz 130xe. Po latach dokupiliśmy do niego fajnego carta – czyste plug & play – SIDE. Gry zapisywało się na karcie CF. Działało to świetnie – po włączeniu kompa od razu pojawiało się menu z przeglądem zawartości karty, nie trzeba było niczego wczytywać. Niestety, pewnego dnia na ekranie pojawiły się jakieś krzaki i od tej pory cart odmówił posłuszeństwa, zaś Atari wylądował głęboko w szafie. Szkoda.
    Ok, można by tak pisać i pisać. Pozdrawiam miłośników retro komputerów i życzę udanej zabawy :-)!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s