Gauntlet

Dzisiaj proszę Państwa zacznę od szybkiego przepisu o nazwie “Jak cofnąć się w czasie 25 lat i nie zapłacić więcej niż dziesięć złotych”. Zaczynamy od herbaty. Musi być czarna, niskogatunkowa, najlepiej odpowiednik „Popularnej”. Wsypujemy do szklanki, zalewamy wrzątkiem, dodajemy łyżkę cukru i dokładnie mieszamy. Tak przygotowany napój odstawiamy na 10 minut do wystygnięcia. Szklankę umieszczamy dla wygody obok komputera.

Model komputera jest bez znaczenia, o ile jest to jeden ze znanych ośmiobitowców. Warunkiem koniecznym uzyskania oczekiwanego efektu jest magnetofon, w którym umieszczamy kasetę z grą Gauntlet. Wczytywanie programu zajmuje 10 minut, dokładnie tyle, ile stygnie herbata. Czekamy cierpliwie, aż pojawi się ekran tytułowy. Wypijamy łyk naparu, wybieramy postać i przenosimy się w lata 80. Szybko, łatwo, a co najważniejsze – tanio.

GA4
Gauntlet, splashscreen, Atari XL

Miesiąc temu rozmawiałem z pewnym kolekcjonerem, który pozbywał się zbiorów na Amstrada CPC. Duble, brak miejsca, rodzina – te wszystkie powody dla których dorosły mężczyzna rezygnuje z części swojego „ja”. Początkowo wydawało się, że niewiele skorzystam. Większość kaset albo miałem, albo były skrajnie nieinteresujące. W pewnym momencie padło jednak słowo Gauntlet.

–       Gauntlet? Pierwszy Gauntlet? – spytałem z nagle rozbudzoną energią.

–       Dwójka. Świetna gra.

Wiem że świetna, ale przez chwilę pojawiły się nadzieje na część pierwszą…

–       To co? Chce Pan? 7 złotych i będzie OK.

Rety, pomyślałem, 7 złotych. Niewiele więcej niż dwa bilety autobusowe. Wspomnienia są jednak tanie w dzisiejszych czasach.

Dokładnie 25 lat temu popijałem herbatę siedząc przed zielonym monitorem Neptun na którym mrugała tytułowa plansza pierwszego Gauntleta i przeżywałem szok kulturowy. Na Atari XL grafika tego typu była absolutną rzadkością. Co ja mówię – gry tego typu były rzadkością. Przyzwyczajony do niewesołej sytuacji w temacie softu na moją maszynę, byłem zachwycony patrząc na tak dopracowaną i rozbudowaną produkcję.

GA5
Gauntlet, wybór postaci, Atari XL

Gauntlet spełniał marzenia: o przygodzie, o wspólnej wędrówce przez niezbadane lochy, o walce, skarbach i pułapkach. Zmęczony prymitywnymi platformerami i niedopracowanymi komnatówkami dostałem do ręki grę, która wdarła się przebojem do umysłu i miała tam zostać na zawsze. Tak jakby ktoś zeskanował mój mózg i stworzył coś, co odpowiadało najbardziej wyrafinowanym pragnieniom. Zakochałem się. Nawet ciągłe doczytywanie z kasety nie było wstanie zmącić wszechogarniającego uczucia szczęścia.

Dzisiaj, z perspektywy czasu, nie dziwi mnie ani osobiste uzależnienie od Gauntleta ani jej powszechnie kultowy status. Gra została wydana w 1985 roku przez Atari Games. Początkowo jako maszyna arcade, później jako remake na wszystkie popularne komputery domowe. Podkreślę to wyraźnie – WSZYSTKIE – wliczając małe Atari, z którego do roku ’86 uciekł każdy liczący się wydawca.

Unikalność gry polegała na trybie kooperacji. Potężne, czteroosobowe maszyny arcade pozwalały swobodnie dołączyć się do sesji gry. W efekcie rzadko kiedy wędrowałeś przez lochy samemu, a każda dodatkowa postać podnosiła szansę przeżycia. Oczywiście, jak to ma miejsce w grach z wybitną mechaniką, inni gracze potrafili przeszkadzać i zabierać cenne punkty i wziątki, ale to tylko podkręcało klimat dynamicznej sesji RPG. Wszystko to wzmacniał digitalizowany głos Game Mastera, który komentował na bieżąco wydarzenia i wprowadzał dodatkowe emocje. Trudno było się oderwać.

GA3
Gauntlet, panel sterowania dla 4 graczy w coopie, Arcade

Gauntlet uważany jest za pierwowzór gier o eksplorowania lochów w arcadeowym stylu. Diablo, Baldur’s Gate Dark Alliance i pozostałe hack’n’slashe czerpały garściami z hitu Atari Games. Co do Diablo i powszechnego mniemania, że wzorowany był głównie na grach Roguelike – jest to piękna historia, może nawet prawdziwa zważywszy że Blizzard planował początkowo rozgrywkę turową. Ostatecznie jednak Diablo najbliżej do gameplaya Gauntleta i żadne fanboystwo rogue-maniaków tego nie zmieni.

Mniej znana historia dotyczy źródeł inspiracji twórcy Gauntleta – Edwarda Logga, który wsławił się produkcją takich megahitów jak Asteroids i Centipede. Gauntlet otóż nie jest oryginalnym projektem, ale bezpośrednim rozwinięciem gry o nazwie Dandy, stworzonej kilka lata wcześniej przez studenta MIT Jacka Palevicha na potrzeby pracy magisterskiej. Po otrzymaniu dyplomu, Palevich pracował przez czas jakiś w Atari Games i nawet wydał Dandy na małe Atari w roku ’83. Obie gry są uderzająco podobne, włączając multiplayer dla 4 osób, konstrukcję gameplaya, setting i sposób wizualizacji.

GA6
Dandy, pierwowzór Gauntleta, Atari XL

Palevich musiał się mocno zdziwić, gdy jako były już pracownik Atari zobaczył swoją grę w nowym, przebojowym wydaniu. Groźba wytoczenia procesu (autor Dandy nie został nawet wspomniany w creditsach Gauntleta) została zażegnana przez kierownictwo Atari Games w wyjątkowo perfidny sposób. Palevich otrzymał własny automat z Gauntletem w zamian za rezygnację z roszczeń. Najwyraźniej poskutkowało, bo do procesu nie doszło.

Minęło prawie 30 lat od premiery a Gauntlet wciąż jest atrakcyjną grą. Szczerze polecam wersję arcade (może być MAME zapakowane do arkadowej maszyny). Podchodzisz, wrzucasz żeton i natychmiast lądujesz w samym sercu akcji. Ktoś kiedyś powiedział, że największą zaletą gier arcade jest ich natychmiastowość. Czysty gameplay bez przeszkód w postaci filmów, romantycznych historii i godzin wchodzenia w klimat. Gauntlet ma wszystko, żeby pochłonąć Cię od pierwszej sekundy.

Na koniec bardzo osobista uwaga. Gauntlet nie tylko mocno wpłynął na branżę, ale stał się symbolem pewnej smutnej prawdy – upadku małego Atari jako platformy do grania. Gdy w roku ’86 wydana została druga część hitu, pojawiła się ona na wszystkich maszynach za wyjątkiem jednej, tej noszącej identyczną nazwę co wydawca. Wiem oczywiście, że Atari Games i Atari Corp. to dwa różne biznesowe byty, ale mimo wszystko… Jeśli ktoś w połowie lat 90 miał wątpliwości czy zostać przy atarynce, brak Gauntleta II był czytelnym sygnałem że należy zmienić barwy.

Serdecznie zapraszam do odwiedzenia strony myheadisretro na Facebooku i kliknięcia Like. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów i różnych retro ciekawostek, które udostępniam.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Gauntlet

  1. Znakomity tekst. Zazdroszczę, że sam takiego nie napisałem. Uchwyciłeś ducha połowy lat 80-tych, gdy my Atarowcy zmagaliśmy się ze swoim codziennym być albo nie być. Mnie akurat Gauntlet nie powalił. Wolałem podobnego Druida, ale czuło się wielkość tej produkcji – wielkość mierzoną do standardów naszego biednego komputerka, oczywiście.

    1. Gauntlet mi bardzo podszedł przez kontrast do innych gier na Atari – masywny, świetnie wykonany, grywalny. No i przygoda w kilka osób. Fakt, że Druid oferował tej przygody więcej, ale nie był grą arcade, a ja mam ogromną słabość do tego żeby wrzucić żeton i od razu być w sercu akcji:)

  2. W Gauntleta nigdy nie grałem, ale ostatnio sporo czasu spędzam przy MAME, więc poszukam i chętnie sprawdzę. Twój wpis przypomniał mi jednak o produkcji z 1998 pt. Get Medieval – bardzo grywalnym, lecz już chyba zapomnianym, klonie opisywanej produkcji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s