Dawne Komputery i Gry 2014 – relacja z Wrocławia

W miniony weekend, 24 i 25 maja, miała miejsce trzecia wrocławska edycja Dawnych Komputerów i Gier. Impreza zdążyła się już na dobre przyjąć na polskiej scenie i jak co roku przyciągnęła niemałą grupę odwiedzających. Przyczyniła się do tego, jak sądzę, otwarta formuła wydarzenia i przyjazna atmosfera.

DKIG6
DKiG 2014, Wrocław, stanowiska dla graczy

Z roku na rok widać coraz większe doświadczenie organizatorów. Gry dobrano roztropnie, pod kątem zwiedzających, maszyny działały jak trzeba, stanowiska dawały przyzwoity komfort grania, nad wszystkim czuwali kolekcjonerzy chętnie dzielący się wiedzą. Regularnie odbywały się również prelekcje i konkursy. Kto miał chwilę czasu i nie dał się pogodzie (a słońce w niedzielę wręcz wyganiało za miasto), ten nie miał powodu żałować 15 złotych wydanych na wejście.

Ze wszystkich wrocławskich DKiG największe dotychczas wrażenie zrobiła na mnie edycja 2012, mająca miejsce na zamku w Leśnicy. Nie bez przyczyny – lochy, niskie sklepienia, zakamarki, „uwaga na stopień”… Kontrast komputerów i gołych cegieł miał coś z estetyki steampunku i pięknie budował klimat. Ot, trochę taki performance. Późniejsza lokacja na Grabiszyńskiej była już mniej ciekawa. I zdecydowanie mniejsza. Pamiętam, że byłem tym lekko zawiedziony, więc gdy dowiedziałem się, że tegoroczne DKiG odbędzie się w Krzywym Kominie na Dubois, nabrałem złych przeczuć. Z jednej strony bliżej już się nie dało, bo mieszkam po sąsiedzku. Z drugiej – znam dzielnicę i naprawdę nie rokowało to najlepiej.

Moje obawy były bezpodstawne. Owszem – przestrzeni ubyło. Impreza zyskała za to na jakości. Z czterech godzin spędzonych w Krzywym Kominie, na granie przeznaczyłem może 10 minut. Pozostały czas minął na rozmowach i robieniu notatek. Gdyby nie inne obowiązki, zostałbym jeszcze dłużej. Wychodząc z założenia, że na imprezach trzeba bywać a nie o nich czytać (dotyczy nie tylko sfery retro), szybko i bez zbędnych upiększeń podsumuję co wartościowego zobaczyłem i co z tego wynika. A wynika całkiem sporo.

DKIG2
DKiG 2014, Wrocław, gry z gunem

Najważniejsza sprawa to ludzie. Retro-gaming nominalnie traktuje o starym sprzęcie i grach, ale bez nostalgii i pasji byłby tylko pustą wydmuszką. A gdzie pasja i nostalgia tam i potrzeba dzielenia się nimi. Idąc tym tropem, zwiedzanie rozpocząłem od małej sali na końcu korytarza, rozumnie licząc na warunki do rozmowy. Nie przeliczyłem się. Z marszu poznałem fantastycznych ludzi. Miałem też okazję poczuć na własnej skórze na czym polegały gry z okularami 3D w erze 8-bit. Tak zupełnie na marginesie muszę przyznać, że design oryginalnych okularów 3D do Segi Master System jest mistrzostwem świata. Może i bolą oczy, ale w takich goglach nie wstyd wyjść na miasto. Szkoda, że są drogie i trudno dostępne.

DKIG1
DKiG 2014, Wrocław, zestaw 3D w wersji retro

Bardzo dobre wrażenie robiła też ekspozycja amigowa. Nigdy nie ukrywałem, że jest to moja ulubiona maszyna. Tym przyjemniej rozmawiało mi się z OSHem, który nie dość, że przyniósł ze sobą kilkadziesiąt kilo sprzętu, to jeszcze zaimponował mi swoim ultra hardcore’owym podejściem – żadnych kart flash – liczą się tylko twardy dysk i dyskietki. Na ekranach dominowały Lemmingi, Super Frog i Lotus, czyli klasyka. W konfiguracjach sprzętowych z tą klasyką było już różnie. Nie miałem okazji porozmawiać z drugim wystawiającym Amigę kolekcjonerem, ale jego A4000 i customy w obudowach tower imponowały.

DKIG3
DKiG 2014, Wrocław, OSH na tle kolekcji spod znaku C=

Na tle klasycznych maszyn domowych i popularnych konsol, bardzo wyraźnie odcinało się stanowisko poświęcone handheldom i grom mechanicznym. Tu czekało mnie wiele niespodzianek. Między nimi miniaturowe automaty arcade z prześliczną Galagą w roli głównej, kolekcja Game&Watch – imponująca, zwłaszcza, że wzbogacona o rosyjskie odpowiedniki spod znaku ELEKTRONIKA, oraz robot sterowany taśmą magnetofonową. Robot w ogóle tak mnie urzekł, że poświęciłem mu kolejne 20 minut.

I tu kolejna ciekawostka – model pochodzi z roku ’85 a więc okresu, kiedy w Polsce marzyliśmy o chwili spędzonej sam na sam z ZX Spectrum. Tymczasem na zachodzie dzieciaki bawiły się już zdalnie sterowanymi robotami, których zachowanie nagrywało się na taśmę a nawet dodawało dźwięk i mowę (mikrofon w pilocie, głośnik w robocie, że tak niezręcznie sobie zrymuję). I to działało! Robot mógł aktywować się zgodnie z ustawionym zegarkiem, pojechać w określone miejsce, zażądać wydania kawy, dowieść ją do stolika, powiedzieć miłe słowo i wrócić na swoje legowisko. Nie uwierzyłbym, gdybym nie mógł dotknąć. Magia.

DKIG5
DKiG 2014, Wrocław, Tommy the robot

Artur, właściciel robota, okazał się być prawdziwą skarbnicą informacji na temat sprzętu retro. Przez bitą godzinę tłumaczył mi zasady działania różnych maszyn; pokazał też co bardziej interesujące skarby ze swojej kolekcji. Dość powiedzieć, że zajmując się grami przez ponad 30 lat nie miałem pojęcia o wielu niszach, które na zachodzie stanowiły całkiem spory kawałek rynku. Polecam szczególnie gry mechaniczne. Błyskający diodkami Space Invaders niszczy kompletnie. Coś wspaniałego.

DKIG4
DKiG 2014, Wrocław, handheldy i gry mechaniczne

Ostatnim eksponatem, o którym po prostu muszę napisać, był Vectrex. Wektorowa konsola z ’82, zintegrowana z niewielkim telewizorem, czarna jak noc i mocno kontrastująca wektorami na ekranie. Ogromna szkoda, że nie można było na niej grać, niemniej samo patrzenie w ekran budziło wspomnienia pierwszych „salonów” arcade. Nie wiem czy na całym DKiG było coś bardziej zasługujące na miano retro. Tym samym, od zeszłej niedzieli, Vectrex jest numerem jeden na mojej liście „must have”.

To tyle o sprzęcie, przejdźmy do rozmów. Miałem okazję zamienić kilka słów z Wronkiem, organizatorem DKiG. Pytałem przede wszystkim o formułę eventów oraz o to jaką rolę odgrywa na nich Retrogralnia i inne zaangażowane podmioty. Sprawa okazała się bardzo prosta. DKiG jest matką i marką, pochodzi z Krakowa, obecnie oprócz wystawy w dawnej stolicy ma miejsce również we Wrocławiu i Łodzi. Organizatorzy współpracują z lokalnymi kolekcjonerami i fundacjami. Ot i cała tajemnica.

Formuła jest stała i atrakcyjna zarówno dla kolekcjonerów jak i zwiedzających. Ci pierwsi mają dodatkowy powód do rozwijania hobby i dzielenia się (imponującą skądinąd) wiedzą. Drudzy mogą bez przeszkód pograć na niecodziennym sprzęcie i poczuć magię lat 80 i 90. Warto podkreślić, że NIE JEST to impreza stricte dla kolekcjonerów i fanów. Wręcz przeciwnie. Hermetyczność i rygor zostają w domu. Na imprezie panuje duch zabawy, bez zbędnego zadęcia i uniwersyteckich wykładów.

Dłuższą chwilę rozmawiałem również z Kubą z Retrogralni, która to organizacja jest od kilku lat bardzo aktywna na wrocławskich i ogólnopolskich eventach. Wniosek z rozmowy był jeden – scena retro rozwija się bardzo dynamicznie i średnio co miesiąc gdzieś w Polsce ma miejsce jakaś dedykowana impreza. Regularnie ujawniają się też kolekcjonerzy, którzy zgromadzili już potężne zbiory i teraz zaczynają udzielać się publicznie. Korzystając z okazji zapytałem też o zmniejszający się metraż kolejnych edycji DKiG. Jak się okazało, nie ma to nic wspólnego z ilością i dostępnością sprzętu i jest efektem trywialnych kwestii logistycznych i lokalowych.

dkig7
Vectrex, konsola oparta wyłącznie na grafice wektorowej

Na DKiG byłem tylko w niedzielę, więc ominęły mnie sobotnie tłumy i konkurs wiedzy. Trochę żałuję, bo chciałem wziąć udział. Może następnym razem. Miałem za to okazję wysłuchać prelekcji o grach logicznych, rzucić okiem na turniej Wormsów i zaglądnąć w bebechy Lynxa II. Jeśli czegoś mi brakowało to na pewno większej obecności mikrokomputerów Atari. Małe A było raptem jedno, dużego ani sztuki. To samo tyczy się Amstrada i ZX Spectrum. Kompletna pustynia. Nie wspomnę już nawet o tym, że brak maszyn arcade jest policzkiem wymierzonym w stolicę Dolnego Śląska, gdzie przez długi czas mieliśmy bardzo znane i dobrze umeblowane salony na obu dworcach. Rozumiem, że formuła DKiG jest jaka jest, ale nie byłbym sobą, gdybym taką sprawę odpuścił.

Na koniec chciałbym podziękować Wronkowi, Kubie, Michałowi, Arturowi, OSHowi, Adamowi, Wojtkowi i pozostałym osobom za poświęcony czas i fantastyczną atmosferę.

P.S. Za miesiąc będzie miała miejsce pierwsza oficjalna impreza Retrogralni. We Wrocławiu oczywiście. Dla tych, którzy nie mogli być na DKiG będzie to okazja do nadrobienia zaległości!

Reklamy

5 uwag do wpisu “Dawne Komputery i Gry 2014 – relacja z Wrocławia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s