Commando

Ciśnienie mi skacze jak słyszę, że stare gry to jedynie sentyment i obecnie nie da się w nie grać dłużej niż pół minuty. Weźmie taki jeden z drugim emulator, zapakuje do niego coś w co grał w latach 80 i ze zdziwieniem zauważa, że grafika „nie ta” i że „gry teraz są lepsze i ładniejsze”. Żeby jeszcze zachował to odkrycie dla siebie. Gdzie tam. Od razu biegnie do internetów i zgrywa Paulo Coelho.

com2
Commando, loading screen, ZX Spectrum

Kto włożył odrobinę wysiłku w retro, ten wie gdzie jeszcze jest sentyment a gdzie wciąż doskonały gameplay i świetne inspiracje. Jasne, nie wszystko przetrwało próbę czasu. Większość produkcji „szkoły angielskiej” było nędzą już w latach 80. Ale jeden na sto tytułów zaskakiwał absolutną znakomitością w kategoriach obiektywnych do tego stopnia, że i dzisiaj, w 21 wieku, trudno się przyczepić. Gameplay nie mydło, nie wymydla się. Ktoś zarzuci brak grywalności Boulder Dash-owi? Manic Miner-owi, Jet Set Willy-emu, Lotusowi, Micro Machines? Dobra mechanika, precyzyjne sterowanie i dynamika decydują o długowieczności. Nieśmiertelności wręcz. Tylko ignorant wrzuci wszystkie stare gry do jednego worka.

Miałem kiedyś nieprzyjemność wysłuchać mowy na temat bezsensu wracania do starych gier na przykładzie Commando. Stek bzdur, które padły nie da się opisać bez flaszki więc odpuszczę, ale jeden argument utkwił mi w kością… – „bo prostacka, cały czas to samo”. No litości. Przecież w tym jej siła! Prosty uzależniający gameplay, gdzie balansujesz na krawędzi śmierci i gdzie zręczność i dobra pamięć decydują o wszystkim. To jest wojna proszę pana, nie jakieś tam skomplikowane storytelingi z fotorealistyczną grafiką! Tu się ginie jak się nie ma cohones.

com4
Commando, loading screen, Commodore 64

Nie ukrywam, że uwielbiam gry arcade. Za ich „prostactwo” i „całyczastosamość”. Za banalne sterowanie. Za brak głębi fabularnej. Za trudność, bezwzględność i groźbę nieuchronnej śmierci. Deweloper wypowiedział ci wojnę swoją grą i możesz podjąć rękawicę. W jego interesie jest cię zniszczyć i kazać płacić za kolejne kilka minut przy maszynie. On ma z tego pieniądz na utrzymanie swoich dzieci więc nie będzie się bawił w markowane ciosy. Wali prosto w nos. Jeśli dasz mu radę – jesteś kimś i masz powód do dumy. To jego gra, albo twoja gra. Prosty podział.

Takie właśnie jest Commando. Brutalne i niewybaczające. Na dodatek, twoim przeciwnikiem jest nie kto inny jak Tokuro Fujiwara. Pamiętacie to nazwisko? Oczywiście! Sadysta, który nie raz skopał nam tyłki swoim Ghost’n Goblins a później naśmiewał się gdy rzucaliśmy padem przy Mega Manie. Trzeba przyznać, że był dobry w tym co robił. Wiedział gdzie uderzyć, żeby bolało.

com3
Commando, loading screen, Amstrad CPC

Przypomniało mi się to nieszczęsne Commando z okazji porządków w zbiorach na Amstrada. Sprawdziłem czy kaseta nadal się wczytuje i przesiedziałem przed zielonym monitorem dobrą godzinę. Niezły wynik jak na grę na najbardziej przereklamowaną platformę 8-bit w naszej galaktyce. Nie zrozumcie mnie źle – lubię Amstrada, chociaż poziom ogarnięcia technologii przez programistów (i prawdopodobnie zwykła motywacja) wołają o pomstę w przypadku większości portów. Nie tylko portów zresztą. Moim zdaniem Amstrad zasłynął z gier przygodowych bazujących na statycznych obrazkach i tekście nie przez przypadek. A tu proszę – gra arcade, gdzie szybkość i responsywność decydują o wszystkim. I to działa!

Commando, jak mało która portowana gra na amkę jest nieprzeciętnie grywalna. To samo dotyczy wszystkich innych wersji na domowe komputery. Co prawda Zzap!64 z lutego ‘86 wystawił dziełu Elite tylko 77% ale po pierwsze – to Commodore, więc konkurencja ogromna, a po drugie – mieli rację, że obcięcie gameplaya do 3 (z oryginalnych 8) poziomów to lekka przesada. Tak czy owak, gra się znakomicie.

com1
Commando, loading screen, Atari XEGS

Najlepiej jednak wspominam wersję na ZX Spectrum. Być może dlatego, że grałem w nią zanim zobaczyłem wersję salonową, a może po prostu z powodu totalnej jakości, jaką zaserwowali nam programiści. Crash (numer 24) dał jej 94% i skomentował dokładnie tak, jak sam bym to zrobił – „bardzo uzależniająca”. Na potrzeby dzisiejszego wpisu zrobiłem nawet test obiektywności oceny i zapuściłem Commando kilku znajomym (młodszym znacznie ode mnie). Przyjemnie było patrzeć jak walczą o punktację i emocjonują się każdym potknięciem. Mieliśmy razem więcej zabawy ze „starociem” niż z połową kupionych ostatnio gier na Steamie. Powtórzę jeszcze raz. Gameplay nie mydło, i wiele gier, zwłaszcza arcade, zachowało swój seksapil do dzisiaj.

Na koniec ciekawostka nr 1. Każda wersja na komputery domowe miała inny loading screen. Wszystkie są znakomite i tworzą doskonałą galerię klasycznych artworków z początku lat 80.

Ciekawostka nr 2. Muzykę na C-64 stworzył Rob Hubbard w oparciu o wersję arcade. Legenda powstania utworu, potwierdzona zresztą przez autora, brzmi następująco. Hubbard dostał zlecenie. Pojechał do zleceniodawcy. Siadł wieczorem do komputera i rano oddał gotową kompozycję. Dla niego była to najszybciej stworzona muzyka. Dla wszystkich pozostałych najlepszy utwór z gier na C-64 i totalna ikona SIDa. Lubię takie historie.

Ciekawostka nr 3. Nie wszyscy wiedzą, że Atari XL/XE również ma swoje Commando. Powstało w roku ’89, niestety jedynie w postaci prototypu. Firma Atari, rękami Sculptured Software, próbowała wykorzystać odrobinę popularności, jaką 8-bit Atari zyskało pod koniec dekady i zbudować portfolio dla Atari XE Game System. Prototyp wypłynął dosłownie kilka lat temu, a że XEGS jest kompatybilne z XL/XE, możemy wreszcie domknąć gestalt i zagrać w grę, której zazdrościliśmy dobre ćwierć wieku temu posiadaczom innych platform. Wersja Atari, jakżeby inaczej, również ma swój loading screen.

Ciekawostka nr 4. Oficjalna kontynuacja Commando o nazwie Mercs jest fantastycznym klasykiem z początków lat 90. Maszyna arcade stała kiedyś na Dworcu Autobusowym we Wrocławiu i wydałem na nią niemało złotówek. Bardzo dobry i wciągający projekt. Polecam.

zapraszam również do odwiedzenia strony myheadisretro na Facebooku i kliknięcia Like. Nie przegapisz wtedy nowych wpisów i różnych retro ciekawostek, które regularnie udostępniam.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Commando

  1. Przyglądam się obrazkowi z loading screen z C-64 i zastanawiam się dlaczego nie użyto go w Atari XL/XE w wersji plikowa (Commando+) która powstał dzięki pracy Fandala i Emkaya)? Ciekawe czemu do tej pory nikt nie spróbował narysować go w G2F.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s