Harrier Attack

Koniec roku 1986. Pamiętam jak na zakończenie każdego ze spotkań w klubie komputerowym, spotkań dodajmy wypełnionego mozolnym wklepywaniem GOTO i próbami zrozumienia poleceń IF i THEN, mogliśmy przez kilka minut robić na co mieliśmy ochotę. W magnetofonach lądowały kasety, a każde stanowisko zaczynało radośnie mruczeć spectrumowymi głośniczkami, burząc wieczorną ciszę krwistoceglanego budynku starej kotłowni zaadoptowanej na drukarnię i pracownię komputerową.

ha2
Harrier Attack, okładka gry, ZX Spectrum

Czasu zawsze było za mało, wybieraliśmy więc programy krótkie i gwarantujące natychmiastową zabawę. Programy to oczywiście duży eufemizm. Chcieliśmy grać i większość z nas (choć nie wszyscy) uczęszczała na zajęcia dla tych kilku chwil swobodnego dostępu. Moim sztandarowym wyborem był Harrier Attack – 9 Kb objętości, ładowanie w minutę, małe ryzyko błędów przy wczytywaniu i potężna dawka salonowej grywalności. Nie wiedziałem (bo i skąd), że tytuł ma już swoje lata i daleko mu do miana najlepszej gry na Spectrum, ale nawet gdyby ktoś mi to wtedy powiedział – jakie to miało znaczenie? Grałem jak szalony, często rozpamiętując wylatane misje na długo po zakończeniu zajęć. IFy i THENy jakoś nie potrafiły mnie tak zaangażować.

Przypominam ten tytuł z dwóch powodów. Niedawne uzupełnianie braków w kolekcji na Amstrada zakończyło się umieszczeniem kasety z Harrierem na dedykowanej półce i ożyły stare wspomnienia. Przy okazji mam też pretekst do napisania kilku słów o studiu stojącym za tą produkcją. Studiu niezwykłym jak na miejsce i czas w którym tworzyło. Na dodatek trudno oprzeć się wrażeniu, że radykalnie nieznanym.

Durell założone zostało w roku 1983 i natychmiast zaskoczyło bardzo grywalnymi i oryginalnymi projektami. Dlaczego twierdzę, że było studiem niezwykłym? Większość angielskich grup powstałych w pierwszej połowie lat 80 składała się z dzieciaków, licealistów, kumpli z podwórka zafascynowanych nową technologią i możliwościami tworzenia. Durell powstał z inicjatywy Roberta White’a – człowieka doświadczonego zawodowo i dość skutecznie realizującego się jako architekt.

ha1
Harrier Attack, gameplay, ZX Spectrum

Wymuszona zmiana miejsca zamieszkania, która pociągnęła za sobą konieczność zmiany planów zawodowych, zadecydowała o próbie wejścia w rodzący się na wyspach rynek gier. W niedługim czasie do Roberta dołączyli kolejni współpracownicy, tak jak i on dalecy od archetypowego profilu bedroom programmera. 46 letni programista z korporacji i 26 pracownik fabryki aerozoli nie mieliby czego szukać w większości ówczesnych studiów. W Durell stworzyli natomiast kilka ponadczasowych klasyków, o których wspomina się z sentymentem do dziś.

Naprawdę zaskakujące jest, że w przeciwieństwie do Codemasters, Ultimate czy Palace, sama nazwa Durell nie budzi za wiele skojarzeń. Zaskakuje mnie to z tego powodu, że mało kto z posiadaczy ZX Spectrum nie zna Saboteur, Scuba Dive, Combat Lynx czy Sigma 7, o Harrier Attack nie wspominając. Większość produkcji Durell była recenzowana w Crashu na poziomie powyżej 90%, co samo w sobie stanowi wielkie osiągnięcie. Moim zdaniem trudno sensownie rozmawiać o grach na ZX Spectrum z pominięciem tego niewielkiego w sumie studia. Ba, sam Saboteur wystarcza, żeby umieścić je w panteonie największych gwiazd sceny specciego.

Ale dość tych spraw okołogrowych. Wróćmy do Harrier Attack. Nie jest bynajmniej przypadkiem, że tytuł tak bardzo wbił mi się do głowy, i nie chodzi tylko o romantyczne wspomnienia z dzieciństwa. Harrier najzwyczajniej w świecie jest znakomitym projektem, wymagającym, przemyślanym i dostarczającym wiele emocji. Jak każda solidnie wykonana gra w stylistyce arcade starzeje się bardzo ładnie i nic nie traci na grywalności mimo upływu już ponad 30 lat.

ha3
Harrier Attack, okładka gry wydanej przez Amsoft jako darmowy dodatek do Amstrada CPC

Powszechnie uznaje się HA za klona Scramble i Super Cobra. Prawdopodobnie ciężko znaleźć bardziej trafne źródło inspiracji, chociaż podobieństwa w gameplayu – leć ciągle w prawo, dbaj o paliwo, niszcz wrogie samoloty i naziemne bazy (dwa rodzaje broni) – nie narzucają się aż tak mocno. Zainspirowana wojną o Falklandy historia odrzutowca pionowego startu typu Harrier pozwoliła na odróżnienie się od rzeszy bezmyślnych kopii projektów Konami. Gra miała unikalny charakter i stanowiła doskonały przykład twórczego rozwinięcia sprawdzonych rozwiązań konkurencji.

Z dziełem Durell wiążą się też losy jednego z największych osiągnięć angielskiej myśli technologicznej lat 80 – Amstrada CPC. Szef Amstrada, Alan Sugar, doskonale zdawał sobie sprawę z problemu, jaki dla nowej platformy stanowił brak dedykowanego oprogramowania. Seria gier i programów pod szyldem Amsoft miała zlikwidować ten niedostatek i w dużej mierze projekt zakończył się sukcesem. Nowe Amstrady 464 dostępne były w pakiecie z kilkoma interesującymi grami, wśród których ważne miejsce zajmował udany port Harrier Attack. Robert White szacuje, że około 100,000 kopii gry trafiło do odbiorców właśnie w ten sposób, co w połączeniu z resztą sprzedaży dawało niebagatelną liczbę 250,000 sprzedanych kopii. Przychody z Harriera utrzymywały Durell przez prawie 3 lata.

Zamieszanie w branży i coraz trudniejszy rynek spowodował, że Durell przekształciło się w Durell Solutions, porzuciło gry i zajęło produkcją oprogramowania dla firm ubezpieczeniowych. Nie umniejsza to jednak roli, jaką firma odegrała na arenie ZX Spectrum, a Saboteur, Scuba Dive i Harrier Attack znajdują się na listach najważniejszych gier tamtych lat. Gwarantuję zresztą, że po kilku minutach z Harrierem sami przekonacie się skąd ten sentyment i szacunek. Polecam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s