Knight Games

Średniowieczne pojedynki i turnieje to jeden z rzadziej pojawiających się motywów w grach komputerowych. Nie wiadomo właściwie czemu. Temat jest atrakcyjny pod każdym względem. Dwóch rycerzy stojących naprzeciw siebie budzi natychmiastowe skojarzenia i nie wymaga żadnego dodatkowego komentarza. To samo dotyczy mitologii. Etos rycerza – zarówno ten romantyczny jak i ten przywołujący obraz spływającego krwią pola bitwy są wyraziste i uniwersalne. Nawet najmniej ogarnięty gracz natychmiast dopowiada sobie dodatkowe szczegóły, rozbudowując tym samym głębię postaci i świata gry.

kg3
Knight Games, okładka, C-64, wersja oryginalna (reedycja Mastertronic miała dużo bardziej atrakcyjną oprawę)

Klasyczna edukacja europejska przygotowuje wszystkich bez wyjątku do emocjonalnego reagowania na archetyp szlachetnie urodzonego obrońcy narodu/honoru damy lub czegokolwiek innego ważnego moralnie, z szaleństwem Don Kichota i mitami arturiańskimi w jednym tyglu. Żeby było ciekawiej, amerykanie reagują równie entuzjastycznie na średniowieczną mitologię, zwłaszcza tą z kręgów anglosaskich. Chciało by się rzec – idealny motyw dla każdego projektanta szukającego przystępnej tematyki dla swojego dzieła. Skąd więc ta wielka dziura na rynku?

Przy powodzi projektów w klimatach fantasy, gry rycerskie to żałosna nisza, skupiająca tytuły głównie strategiczne. Z produkcji bardziej zręcznościowych wskazałbym jeszcze Mount&Blade i Knight Storm, poza tym pustynia. I nie dotyczy to wyłącznie czasów współczesnych. Podobna sytuacja panowała już w latach 80. Gdyby nie Knight Games, nie byłbym w stanie wskazać żadnego sensownego tytułu w tej tematyce (zanim ktoś mi to wypomni – Defender of the Crown to mimo wszystko strategia).

Knight Games wbiło mi się w pamięć nie tylko z powodu rzadkiego settingu. Jako zrezygnowany atarowiec z zawiścią godną lepszej sprawy spoglądałem na kolekcje gier znajomych commodorowców i nie mogłem przeboleć braku podobnych tytułów na moją ukochaną maszynkę. Pojedynki rycerskie w wydaniu English Software wyglądały obłędnie. Duże, świetnie animowane postacie, dynamiczna walka, tła, kolory, wszechobecne bogactwo obrazu i dźwięku o jakim małe Atari mogło tylko marzyć. Dodatkowego smaku dodawał multiload. Z dzisiejszej perspektywy przykra niedogodność, wtedy symbol wielkości gry – no bo skoro wieloczęściowe to oczywiście dedykowane stacjom dysków, ergo – setki kilobajtów objętości, ergo – poważny i warty uwagi produkt.

kg2
Knight Games, wybór trybu gry, C-64

Jakość rozgrywki Knight Games nie dorównywała co prawda wartości mierzonej w kilobajtach, wtedy tego jednak nie zauważałem. Komputer był trudnym przeciwnikiem, a animacja i grafika dostarczała świetnych wrażeń. Brak jakiegokolwiek sensownego systemu walki nie przeszkadzał w efekcie tak bardzo. Może gdybym miał C-64 na co dzień łatwiej byłoby mi krytycznie podejść do tematu a tak – cóż, zazdrościłem.

Za tymi wspomnieniami kryje się dość ciekawa anegdota. Otóż Knight Games, superprodukcję z nieosiągalnego dla atarowców wymiaru, łączyło z komputerem spod znaku góry Fuji bardzo wiele. Producent – firma English Software, powstała z myślą o dostarczaniu oprogramowania dedykowanego wyłącznie Atari XL/XE a jej założyciel Philip Morris jeszcze w latach 70 zajmował się dystrybucją konsol Atari VCS na angielskim rynku. Pomysł Morrisa na produkcję taniego i konkurencyjnego softu pojawił się wraz z garażowym boomem na początku lat 80. W roku ’82 kontakty z lokalnymi programistami były tak zaawansowane, że zrezygnował on z dalszego rozwijania sklepu komputerowego na rzecz wydawnictwa w branży gier. Sukces przyszedł szybko. Wkrótce jego firma była głównym dostawcą oryginalnego oprogramowania rozrywkowego na, było nie było, dość niszowy rynek. W efekcie gry nie tylko sprzedawały się znakomicie, brakowało również realnej konkurencji. Cała angielska branża żyła ZX Spectrum i pozostałymi lokalnymi maszynami. ES miało doskonałą pozycję i korzystało z niej w pełnej rozciągłości.

kg1
Knight Games, gameplay, C-64

Zajęcie mało popularnej, lecz wystarczająco dużej niszy to nie jedyne źródło sukcesu angielskiej firmy. Gry spod znaku English Software zawsze cechowała wysoka jakość wykonania. W latach 80 grałem w kilka z nich i większość zapamiętałem jako projekty mocno wyróżniające się zarówno pod względem grafiki, jak i czasu ładowania (pozytywnie skorelowanego zazwyczaj z wypasem audiowizualnym). Taki Kissin’ Kousins potrafił wczytywać się 15 minut, bez gwarancji oczywiście, że gdzieś po drodze nie wyskoczy błąd. Inna sprawa, że oprawa zdecydowanie przewyższała dokonania konkurencji.

English Software odpowiedzialne jest za kilka atarowych klasyków: Henry’s House, The Adventures of Robin Hood, Elektra Glide, Chop Suey – można wymieniać i wymieniać (tu jest pełna lista). Ten ostatni tytuł był zresztą odpowiedzią na zainteresowanie rynku bijatykami one-on-one, a przy okazji jednym z ostatnich projektów ES na małe Atari. Podobnie jak zdecydowana większość wyspiarskich deweloperów, po roku ’85 English Software przestało wspierać atarynkę i zaczęło eksperymenty z innymi platformami. Gdyby nie ten smutny dla atarowców trend, kto wie czy Knight Games nie ukazałoby się również na tą platformę. A tak rok później commodorowcy i amstradowcy mogli okładać się morgenszternami po hełmach, podczas gdy podobni do mnie posiadacze atarynki gryźli bezsilnie palce. Cóż, prawa rynku.

Jakieś dwa miesiące temu udało mi się zdobyć Knight Games w wersji na Amstrada CPC. Tytuł jest tak samo niewdzięczny do grania jak w latach 80, brakuje jedynie efektu WOW związanego z oprawą graficzną. Nie zmienia to faktu, że na tle konkurencji, a już w szczególności na tle bijatyk osadzonych w realiach średniowiecznego rycerstwa, nadal jest to łakomy kąsek dla kolekcjonerów. Polecam ze względu na unikalność, a przy okazji jest powód, by odświeżyć sobie inne tytuły ze stajni English Software. Są tego warte.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s