How To Be A Complete Bastard

Jest taki gatunek gier, co do którego nie mam pewności czy nadal ktokolwiek go rozwija. Chodzi o „narób tyle psot ile się da”. Za czasów ZX Spectrum działo się w temacie całkiem sporo, na 16-bit dalekie echa koncepcji pojawiły się w Adventures of Willy Beamish no i PC ma swoje Neighbors from Hell, ale to właściwie wyczerpuje listę. Niemniej początki były szalenie obiecujące i zapisały się złotymi zgłoskami w historii komputerowej rozrywki, żeby wspomnieć tylko o Jack the Nipper i Skool Daze. Dzisiaj jednak parę słów o projekcie skrytym w cieniu sławnych klasyków – grze o fenomenalnie anarchistycznej nazwie How To Be A Complete Bastard.

56-HowTo
How To Be A Complete Bastard, okładka, ZX Spectrum

Mocnym punktem HowTo jest związek z bestsellerową książką o tożsamym tytule, będącą dowcipnym poradnikiem systematycznego i profesjonalnego buractwa. Podobne publikacje pojawiają się co kilka lat i całkiem nieźle dają zarobić autorom na kontrolowanym zaspokajaniu potrzeby buntu i łamania sztywnych zasad społecznych. To akurat dzieło nie wzięło się znikąd i ma korzenie w serialu telewizyjnym The Young Ones traktującym o barwnych, chociaż mało odpowiedzialnych i czasem antyspołecznych mieszkańcach pewnego domu. I o ile książka stanowi porady jednego z bohaterów, o tyle gra pozwala nam zastosować je w praktyce.

Celem HowTo jest zepsucie imprezy i skłonienie wszystkich uczestników do udania się do domów. Sposoby, jak można się domyślać, są z rodzaju tych niewybrednych. Począwszy od kostek lodu wrzucanych pod ubrania zgromadzonych na domówce pań, poprzez paskudzenie kuchni wybielaczem, psikanie damskimi perfumami po przedstawicielach płci brzydkiej, demolowanie sprzętów, nękanie gości grą na pianinie i tak dalej i tak dalej. Wszystko co da się z mieszkaniu znaleźć można wykorzystać jako narzędzie uprzykrzania życia, ze szczególnym wskazaniem na funkcje fizjologiczne, zwłaszcza te aktywujące się po spożyciu ciężkostrawnych potraw opartych na roślinach strączkowych.

56-HowTo_CPC1
How To Be A Complete Bastard, gameplay, Amstrad CPC

Główny bohater pije, puszcza bąki, straszy niedomytym ciałem i brudną odzieżą z nadzieją, że impreza zakończy się przed czasem. Całość akcji przestawiona jest w klasycznym ujęciu komnatowo-platformowym, chociaż zastosowano ciekawy, wyjątkowo rzadki zabieg obracania obrazu o 90’. Tym samym niektóre obiekty możemy zobaczyć wyłącznie z odpowiedniego kąta co wprowadza nieco zamieszania, ale wbrew pozorom szybko wchodzi w krew i nawet nie konfuduje.

Prawdziwym problemem gry jest jej umowność. Cała interakcja, może poza poruszaniem się po domostwie, polega na wywoływaniu listy z wyborami. Oglądanie, podnoszenie, uruchamianie, łączenie przedmiotów a nawet inicjowanie rozmów polega za każdym razem na wybraniu odpowiedniej opcji z menu. Owszem, jest to funkcjonalne, ale pozbawione emocji tak bardzo, jak bardzo gra stara się te emocje wzbudzić pozostałymi mechanizmami. O efektach naszych niecnych działań możemy dowiedzieć się z komunikatów tekstowych. Zapewne wyobrażacie sobie, jak bardzo cierpi na tym dynamika.

56-HowTo_Speccy
How To Be A Complete Bastard, gameplay, ZX Spectrum

Gra pochodzi z roku 1987 i to jej nie pomaga. Rok wcześniej ukazał się Jack the Nipper bazujący na bardzo podobnych założeniach a przy tym nieporównanie ładniej wykonany, z bogatą i różnorodną grafiką, mnóstwem ruchomych obiektów no i wreszcie interakcją na miarę gry zręcznościowej a nie skoroszytu Excela. W obu projektach zastosowano wskaźniki procentowe reprezentujące poziomy stanów bohatera (tych pozytywnych i negatywnych). Również w obu zadania są całkiem różnorodne a możliwości kombinacji sporo. Sama idea wylania sosu na sukienkę koleżanki, zaoferowanie ze skruszoną miną pomocy, wypranie odzienia w uczulającym proszku i obserwowanie efektów naprawdę kusi. Gdybyż tylko HowTo miał warstwę feedbacku wizualnego choćby zbliżoną do Nippera, byłoby znakomicie, a tak temat został zmarnowany i to w sposób podręcznikowy.

Nie wiem czy HowTo miał być tylko próbą wyciągnięcia pieniędzy od fanów książki i serialu, czy komuś naprawdę zależało na stworzeniu atrakcyjnej i nietuzinkowej gry, trudno ocenić. Wiem za to, że niewiele brakło, aby projekt stał się bardzo dobrą alternatywą wobec dziecinnych nieco poprzedników. Anarchia i bunt w wydaniu dla dorosłych to świetny materiał na hit i przyznać trzeba, że to one ciągną rozgrywkę mimo niedoróbek i uproszczeń. Jakaś niepojęta satysfakcja pojawia się za każdym, kiedy udaje się nam wygonić kolejną osobę lub wzbudzić powszechną dezaprobatę, nawet jeśli jesteśmy zmuszeni całe zajście sobie wyobrazić na podstawie krótkich komunikatów tekstowych.

Podobne emocje towarzyszą również podczas oglądania serialu. Polecam, bo odcinki są krótkie i powszechnie dostępne na YouTube. Można w prosty sposób przenieść się w wiek dorastania i poczuć jeszcze raz satysfakcję podszytą potrzebą negacji zastałych zasad i budowania tożsamości przez bunt i agresję. I kto by pomyślał, że gry sięgały kiedyś po takie tematy…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s